25.08.2026

"Dziewczyna Caleba" - Weronika Krzempek

 
„[…] Kiedyś byłam tą popularną dziewczyną, przed którą rozciągała się świetlana przyszłość. […] Najlepsza przyjaciółka Caleba Blacka. W głowach ludzi może nawet byłam jego przyszłą żoną. A potem jego zabrakło i zostałam Brooklyn Ward – dziewczyną ze złamanym sercem […]”.
 
  Trzy lata temu, wraz ze śmiercią Caleba, najlepszego przyjaciela, świat Brooklyn przestał istnieć. Wówczas z jej życia niespodziewanie zniknął również jego brat, Colton. Chłopak, któremu oddała swoje serce. Zdruzgotana dziewczyna sama musiała radzić sobie z utratą dwóch najważniejszych osób. Choć było ciężko, skupiła się na studiach i realizowaniu oczekiwań ojca. Kiedy po latach przypadkowo natrafia na Coltona, nie zdaje sobie sprawy, że nie jest to ich ostatnie spotkanie. Wszystko przez pewną listę i podróż, o której marzył Caleb...

 Główni bohaterowie
  Ona i Caleb? Byli nierozłączni. Byli bratnimi duszami. Jak więc ma pogodzić się z tym, że już go nie ma? I jak miałaby wybaczyć Coltonowi, że tak po prostu odszedł? Nawet jeśli czas leczy rany, trzy lata to zbyt mało, aby przestać opłakiwać przyjaciela. Brooke wie jednak, że musi w końcu zamknąć ten traumatyczny etap. Decyduje się więc na podróż upamiętniającą Caleba, w którą wyrusza razem z... Coltonem.
 
  Colton Black – ten gorszy z braci. Ten syn, którego śmierć z pewnością byłaby mniej bolesna. Nieprawda? Oczywiście, że prawda. I on doskonale o tym wie. Tak było trzy lata temu. Tak jest i teraz. Pewne zdarzenie sprawia jednak, że decyduje się na spotkanie z Brooklyn – jakże nieświadomą tajemnicy, którą przed nią skrywa...
 
➻ Brooklyn i Colton – moje wrażenia
  Brooklyn nie ma pomysłu na swoją przyszłość, dlatego skrupulatnie realizuje plan ojca. Jest więc posłuszna. I nieszczęśliwa. Nieodłączną część jej życia stanowią bracia Black. Obydwaj są ważni, choć każdy w inny sposób. Przyjaźń z Calebem była wyjątkowa. Relacja z Coltonem – niełatwa i emocjonująca. Chociaż więź Brook z Calebem jest istotnym aspektem opowieści, w jej centrum znajduje się Colton. Moje zainteresowanie wątkiem tej dwójki było umiarkowane. Jednakże uważam, że autorka dobrze przedstawiła nową odsłonę ich skomplikowanej znajomości. Efekt? Wszystko dzieje się we właściwym tempie. Niejednokrotnie jest poważnie, ale nie przytłaczająco.

  O ile Brooke jest dosyć spokojną postacią, o tyle o Coltonie można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest spokojny. Jest też całkowitym przeciwieństwem Caleba. Jest zadziorny i zbuntowany. Mógłby być dumny z sukcesu, który odniósł ze swoim rockowym zespołem, ale musiałby najpierw to dostrzec. On jednak coraz bardziej tonie w beznadziei i uzależnieniu od narkotyków. Przyczyna? Dzieciństwo i wydarzenia sprzed trzech lat. I choć rozumiem, jak duży ciężar dźwigał, nie akceptuję jego egoizmu. Bo jest egoistą, lekceważąc przyjaciela i zespół. Skupia się wyłącznie na swoim nieszczęściu, zapominając o innych. Po części – właśnie tak postąpił też wobec Brooklyn. Zniknięcie Coltona było fatalnym krokiem, chociaż jestem w stanie pojąć jego tok myślenia. Trudno mi go natomiast jednoznacznie ocenić. Nie jest złym człowiekiem, swoje przeszedł, lecz trochę za bardzo przypomina huragan, który pozostawia po sobie spore zniszczenia i chaos. Niemniej – w finalnej scenie raczej byłabym po jego stronie.
 
➻ Na drugim planie
  Postacie z drugiego planu za bardzo się się nie wyróżniają. Są po prostu tłem. Tymczasem brakuje mi tu wyeksponowania fragmentów dotyczących Caleba. Mimo fizycznej nieobecności, ma ogromny wpływ na historię Brooke i Coltona. Sądzę więc, że przywołanie go np. w ich wspomnieniach byłoby adekwatne do istotnej roli, którą pełni w fabule.
 
Okładka – może być.
 
➻ Podsumowując
 „To powinieneś być ty, Coltonie” – właściwie to zdanie zwróciło moją uwagę na tę powieść. Sugestia, że miał umrzeć on, nie jego brat. Ten „motyw” idealnego brata, który umiera, i złego, który nadal żyje, przywodzi mi na myśl jedną z moich ulubionych książek: „The Boy She Hates” Stacey Marie Brown. I sam ten zamysł został tutaj nieźle przedstawiony. Stanowi interesujący kontur historii, tyle że jego wypełnienie średnio mnie zaciekawiło. Chodzi przede wszystkim o fabułę, która opiera się na podróży. Nie przepadam za motywem drogi, a tu dodatkowo perypetie Brooke i Coltona wypadły neutralnie, bez wzbudzania większych emocji. Drugą kwestią jest zawód głównego bohatera. Mimo że autorka naprawdę dobrze przedstawiła go jako gwiazdę rocka, nie jestem fanką bohaterów-muzyków. Te dwa punkty dosyć znacząco wpływały na mój odbiór książki. Jednakże relacje między Calebem, Coltonem i Brooklyn były na tyle ważnym aspektem, że kontynuowałam lekturę. Zakończenie sugerowałoby, że nie jest to koniec historii (jeśli jest, to taki bieg zdarzeń pozostawiałby wiele do życzenia). Jeżeli autorka planowałaby ciąg dalszy, w którym zechciałaby poświęcić więcej miejsca Calebowi, to sądzę, że wykorzystałaby potencjał, jaki kryje w sobie opowieść o braciach Black i Brooklyn Ward.
 

„[…] Myślenie o Calebie było trudne, sprawiało, że traciłam oddech; ale myślenie o Coltonie sprawiało, że rozpadałam się na drobne kawałeczki […]”.


Na Instagramie
 
 
 Gdzie kupić?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz