14.08.2026

"Czasami cię pragnę" - Aleksandra Maciejowska

 
„[…] Kiedy przestałam się z nim przyjaźnić, myślałam, że będzie próbował mnie odzyskać. Nie to, że tego oczekiwałam, ale… sądziłam, że będzie starał się jakoś mnie do siebie przekonać. Gdy milczał, wydawało mi się to takie niecodzienne. Nie było zbyt wielu momentów w naszym życiu, w których by milczał […]”.
 
  Bailey przyjaźni się z Nickiem od dziecka. Nieporadność chłopaka sprawia jednak, że postrzega go jak balast, od którego chce się uwolnić. W końcu ich znajomość dobiega końca. On zostaje w rodzinnym mieście, ona zaś wyjeżdża na studia. Gdy po ukończeniu pierwszego roku wraca na wakacyjną przerwę, ich drogi krzyżują się ponownie. Mimo zaskakujących zmian w życiu zawodowym byłego przyjaciela, Bailey ciągle widzi w nim chodzący chaos. Lecz niebawem zdaje sobie sprawę, że Nick nie jest jej obojętny, a uczucia, które w niej wzbudza, to coś więcej niż przyjaźń.

  Perspektywa bycia samą i wyśmiewaną zatrważała Bailey. Chęć przypodobania się rówieśnikom była tak silna, że wolała płytkich, ale nie będących pośmiewiskiem znajomych, zamiast szczerego, choć niezdarnego przyjaciela. Wyprowadzka z domu pozwala Bailey wreszcie od niego odetchnąć i przekonać się, jak wygląda nowa rzeczywistość bez Nicholasa.
O ile rozumiem jej potrzebę akceptacji i (po części) jej zmęczenie chaotycznością chłopaka, zwłaszcza, że nie była jedynie sporadyczna, o tyle nie pojmuję, jak mogła tak egoistycznie odwrócić się od Nicka i zapomnieć, że dla nikogo nie była tak ważna, jak dla tego nieporadnego przyjaciela. Na tym tle nieoczekiwanym dla Bailey zwrotem jest zmiana jej uczuć. Zmianie nie uległa jednak niezwykła skłonność Nicka do przyciągania pechowych sytuacji, więc ich wątek romantyczny ma trochę słodko-gorzkie zabarwienie. Bo choć rodzące się uczucie może ją ekscytować, to narażenie się na drwiny niektórych osób już nie. Pytanie, czy Bailey wyciągnęła wnioski z dawnych błędów, czy, mimo szczerych chęci, nie potrafi pogodzić się z krytyką?
 
  Nicholas Watts przykuwa uwagę, ale raczej nie tak, jakby chciał. Kiedy jak magnes przyciąga pechowe sytuacje, wszyscy chętnie kierują na niego wzrok. W końcu nikt inny nie rozbawia ich swoją nieporadnością tak jak Nicky. A Nicky uśmiecha się, żartuje i wydaje się nie przejmować ludzką opinią. Za to przejmuje go fakt, że jego najlepsza przyjaciółka z taką łatwością wykreśliła go ze swojego życia.
Mam sporą wątpliwość, czy tak naprawdę była przyjaciółką. Bo on z pewnością był jej przyjacielem, który nigdy nie zostawiłby jej samej. A on w pewnym momencie został sam – to takie smutne. W tej historii nie ma drugiej tak pechowej i zarazem tak dobrej osoby jak on. Jest szczery, bezinteresowny, nieskomplikowany. Lubi żartować. Jest sobą, nawet jeśli naraża się tym na drwinę. W efekcie – jest też odważny, czym różni się od Bailey.
 
Okładka – taka sobie.
 
Podsumowując: doceniam fakt, że fabuła koncentruje się na relacji głównych bohaterów, ale wolałabym, aby ich perypetie były bardziej zróżnicowane. Tutaj jednak poszczególne zdarzenia rozgrywają się przede wszystkim w klubie lub mieszkaniu. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie, ale nie sprawia ono, że ta hermetyczność mniej rzuca się w oczy. Druga kwestia – o ile bohaterowie wydają się przekonywujący,  o tyle nie do końca przypadł mi do gustu pomysł na postać Nicka. I nie mam na myśli jego niezdarności (która, choć na swój sposób charakterystyczna, chwilami wywoływała mieszane uczucia), a jego kreacji jako współwłaściciela klubu. To dwa najważniejsze zastrzeżenia. Cała reszta wypada nieźle, a książka, choć w dużej mierze dosyć lekka, porusza też poważniejsze tematy. Nie brak tu także wątku romantycznego – wprawdzie nie ujął mnie, ale potrafił zaciekawić. Nie mogę powiedzieć, że historia Nicka i Bailey szczególnie zapadnie mi w pamięć, niemniej lekturę „Czasami cię pragnę” uważam za całkiem udaną.
 

„[…] – Zostawiłam cię, tak, ale nie karz mnie milczeniem. […] Nie chcę, żebyś ty też się ode mnie oddalił, chociaż wiem, że tylko to byłoby fair, skoro ja oddaliłam się od ciebie […]”.
 
Na Instagramie


Gdzie kupić?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz