„[…]
Kiedy przestałam się z nim przyjaźnić, myślałam, że będzie próbował mnie
odzyskać. Nie to, że tego oczekiwałam, ale… sądziłam, że będzie starał się
jakoś mnie do siebie przekonać. Gdy milczał, wydawało mi się to takie
niecodzienne. Nie było zbyt wielu momentów w naszym życiu, w których by milczał
[…]”.
Bailey przyjaźni się z Nickiem od dziecka.
Nieporadność chłopaka sprawia jednak, że postrzega go jak balast, od którego
chce się uwolnić. W końcu ich znajomość dobiega końca. On zostaje w rodzinnym
mieście, ona zaś wyjeżdża na studia. Gdy po ukończeniu pierwszego roku wraca na
wakacyjną przerwę, ich drogi krzyżują się ponownie. Mimo zaskakujących zmian w
życiu zawodowym byłego przyjaciela, Bailey ciągle widzi w nim chodzący chaos.
Lecz niebawem zdaje sobie sprawę, że Nick nie jest jej obojętny, a uczucia,
które w niej wzbudza, to coś więcej niż przyjaźń.
Perspektywa bycia samą i wyśmiewaną zatrważała
Bailey. Chęć przypodobania się rówieśnikom była tak silna, że wolała płytkich,
ale nie będących pośmiewiskiem znajomych, zamiast szczerego, choć niezdarnego
przyjaciela. Wyprowadzka z domu pozwala Bailey wreszcie od niego odetchnąć i
przekonać się, jak wygląda nowa rzeczywistość bez Nicholasa.
➻ O ile rozumiem jej potrzebę akceptacji
i (po części) jej zmęczenie chaotycznością chłopaka, zwłaszcza, że nie była
jedynie sporadyczna, o tyle nie pojmuję, jak mogła tak egoistycznie odwrócić
się od Nicka i zapomnieć, że dla nikogo nie była tak ważna, jak dla tego
nieporadnego przyjaciela. Na tym tle nieoczekiwanym dla Bailey zwrotem jest
zmiana jej uczuć. Zmianie nie uległa jednak niezwykła skłonność Nicka do
przyciągania pechowych sytuacji, więc ich wątek romantyczny ma trochę słodko-gorzkie
zabarwienie. Bo choć rodzące się uczucie może ją ekscytować, to narażenie się
na drwiny niektórych osób już nie. Pytanie, czy Bailey wyciągnęła wnioski z
dawnych błędów, czy, mimo szczerych chęci, nie potrafi pogodzić się z krytyką?
Nicholas Watts przykuwa uwagę, ale raczej nie
tak, jakby chciał. Kiedy jak magnes przyciąga pechowe sytuacje, wszyscy chętnie
kierują na niego wzrok. W końcu nikt inny nie rozbawia ich swoją nieporadnością
tak jak Nicky. A Nicky uśmiecha się, żartuje i wydaje się nie przejmować ludzką
opinią. Za to przejmuje go fakt, że jego najlepsza przyjaciółka z taką
łatwością wykreśliła go ze swojego życia.
➻ Mam sporą wątpliwość, czy tak naprawdę
była przyjaciółką. Bo on z pewnością był jej przyjacielem, który nigdy nie
zostawiłby jej samej. A on w pewnym momencie został sam – to takie smutne. W
tej historii nie ma drugiej tak pechowej i zarazem tak dobrej osoby jak on.
Jest szczery, bezinteresowny, nieskomplikowany. Lubi żartować. Jest sobą, nawet
jeśli naraża się tym na drwinę. W efekcie – jest też odważny, czym różni się od
Bailey.
Okładka – taka sobie.
Podsumowując: doceniam fakt, że fabuła koncentruje się na relacji głównych
bohaterów, ale wolałabym, aby ich perypetie były bardziej zróżnicowane. Tutaj
jednak poszczególne zdarzenia rozgrywają się przede wszystkim w klubie lub
mieszkaniu. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie, ale nie sprawia ono, że ta
hermetyczność mniej rzuca się w oczy. Druga kwestia – o ile bohaterowie wydają
się przekonywujący, o tyle nie do końca
przypadł mi do gustu pomysł na postać Nicka. I nie mam na myśli jego
niezdarności (która, choć na swój sposób charakterystyczna, chwilami wywoływała
mieszane uczucia), a jego kreacji jako współwłaściciela klubu. To dwa
najważniejsze zastrzeżenia. Cała reszta wypada nieźle, a książka, choć w dużej
mierze dosyć lekka, porusza też poważniejsze tematy. Nie brak tu także wątku
romantycznego – wprawdzie nie ujął mnie, ale potrafił zaciekawić. Nie mogę
powiedzieć, że historia Nicka i Bailey szczególnie zapadnie mi w pamięć,
niemniej lekturę „Czasami cię pragnę” uważam za całkiem udaną.
„[…] – Zostawiłam cię, tak, ale nie karz mnie milczeniem. […] Nie chcę, żebyś ty też się ode mnie oddalił, chociaż wiem, że tylko to byłoby fair, skoro ja oddaliłam się od ciebie […]”.
Na Instagramie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz