9.06.2026

"Wilczy Tron" - Aleksandra Plaskota *Finał cyklu*

„[…] Było w tym spojrzeniu coś surowego, niemal pierwotnego – mieszanka miłości, rozpaczy i dumy, która sprawiła, że Layli zabrakło tchu. To było spojrzenie elfa, który idzie na śmierć, niosąc w sercu jedyny skarb, jaki mu pozostał […]”.

  Powrót do Nissany to ostatnia rzecz, której chciała Layla. Choć Wilczy Dwór stał się polem bitewnym, to właśnie tam wolała być. U boku Matteo. Lecz zamiast tego zmuszono ją do opuszczenia świata elfów i kontynuowania dawnego życia. Tyle że nic już nie jest takie samo, a pobyt w domu zamiast koić ból, frustruje i staje się dla Layli przyczyną kolejnych problemów. I to poważnych, zważywszy na to, że rodzina chce wydać ją za mąż, a jej rozterkom przygląda się tajemniczy, niepokojący młodzieniec, który wie o elfach więcej niż zwykły śmiertelnik. Choć dziewczyna niezmiennie wyczekuje Matteo, zaczyna zastanawiać się, czy książę dotrzyma obietnicy i po nią wróci...

  Cóż za ironia losu. Gdy Layla pierwszy raz opuszczała Nissanę, była załamana. Marzyła o tym, aby zostać z rodziną, a nie odchodzić w nieznane z białowłosym elfem. Dzisiaj dawne marzenia przestały się liczyć. Choć przebywa wśród bliskich, czuje się obco. To na Wilczym Dworze pozostało jej serce przepełnione tęsknotą i lękiem o ukochanego Matteo.
    Bezpieczeństwo Layli było najważniejsze, dlatego rozsądek nakazywał mu odesłać ją z Ethisii. Lecz świadomość, że nie ma jej przy nim, to potężny cios. Matteo nie ma jednak czasu, aby poradzić sobie z własnym bólem. Jest bowiem księciem odpowiedzialnym za swój lud, musi więc stawić czoła nadchodzącej wojnie.

Co z oczu, to z serca? Na pewno nie w przypadku Layli. Nie ma takiej możliwości, aby zapomniała o tym, co przeżyła z Matteo. To sprawia, że nie potrafi odnaleźć się w Nissanie. Zmienia się też jej postrzeganie dawnego życia i zmienia się nieco charakter. Dziewczyna jest bardziej harda, nie jest aż tak potulna jak kiedyś. Nie jest to diametralna metamorfoza, ale mimo wszystko zauważalna. I pozytywna. Oczywiście kluczowe znaczenie w jej perypetiach odgrywa Matteo. Naprawdę dobrze przedstawiona jest sfera emocjonalna bohaterki (podobnie jak wspomniane wyżej poczucie wyobcowania). Jej uczucia wobec księcia Wilczego Dworu są namacalne. Nie ulega wątpliwości, że białowłosy elf jest dla niej najważniejszy. Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj uważam Laylę za sympatyczną postać. Nie jest pretensjonalna, za to dalej pozostaje lojalna i oddana ukochanemu Matteo.
    Jeżeli lubicie romantycznych bohaterów, to przypuszczam, że książę przypadnie Wam do gustu. Ten elf uwielbia Laylę, postrzega ją jak bezcenny skarb. Zapewne dlatego ciągle towarzyszy mu lęk przed jej utratą. Choć to ona jest sensem jego życia, Matteo nie zapomina o swoim dworze. W tym aspekcie jawi się jako honorowy i sprawiedliwy. Niezmiennie uważam go za takiego, mimo sytuacji, która wystawi go na ogromną próbę. Warto podkreślić też rys psychologiczny Matteo. Autorka bardzo dokładnie uchwyca emocje elfa, co znacząco wpływa na jego autentyzm. W drugim tomie nie jest on tak tajemniczy jak wcześniej, za to teraz nie czyni sekretu ze swoich uczuć do Layli i pozwala czytelnikowi dostrzec, co skrywa serce Wilczego Księcia. 

    A w gronie postaci drugoplanowych znajdziemy: Rowena (oficjalnie – parobka pracującego dla rodziny Layli, a w rzeczywistości... o tym musicie się sami przekonać), Colina (bliskiego krewnego głównej bohaterki, do którego raczej nie będziecie pałać sympatią), Eliona (Księcia Gryfów, łączącego w sobie nonszalancję i lojalność), Isabell (siostrę Layli, której będzie poświęcony dłuższy wątek), Firenzo (jak zwykle – oddanego przyjaciela Matteo, w którego perypetiach pojawi się nowy epizod). I na koniec – Telda (niezastąpionego goblina, tym razem jest go mniej. A przecież Telda nigdy za dużo).

Okładka – ładna.

    Podsumowując: wśród zalet książki wymienić należy świetnie wykreowanych bohaterów (i ich emocje). Dotyczy to wszystkich postaci, a w szczególności Matteo. W wątku miłosnym wyraźnie zaakcentowany został romantyzm. To nie płytka relacja, ale głęboka więź, pełna szacunku i troski. Na pochwałę zasługuje pomysł z dworami, ich specyfiką wynikającą z natury zwierząt, które im patronują. Dużym atutem fabuły jest magia. Poza tym sensownie łączą się ze sobą różne epizody i nie ma niedokończonych wątków. Plusem jest też przyjemny styl autorki (w porównaniu z poprzednią częścią – jest bardziej płynny). To pozytywy. Jest natomiast coś, wobec czego mam małe „ale”. Otóż zabrakło mi wydarzeń, na kanwie których rozgrywa się relacja Matteo i Layli (tak jak było w „Wilczym Dworze”). Zamiast tego dostrzegam fabułę skupioną w znacznej mierze bezpośrednio na ich związku. Moim numerem jeden w tym cyklu jest tom pierwszy – bardziej tajemniczy i mroczny. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy przed sobą wielowątkową, ciekawą historię. To po prostu profesjonalna książka na wysokim poziomie. A jeśli zastanawiacie się, jak potoczyły się losy księcia i Layli, odpowiedź znajdziecie w „Wilczym Tronie”.


„[…] – Jesteś wart wszystkiego – wyszeptała. – Każdego ryzyka. Każdej walki. Każdej nocy czekania. Każdej łzy […]”.



Na Instagramie


Gdzie kupić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz