„[…] Było w tym spojrzeniu coś surowego, niemal pierwotnego – mieszanka miłości, rozpaczy i dumy, która sprawiła, że Layli zabrakło tchu. To było spojrzenie elfa, który idzie na śmierć, niosąc w sercu jedyny skarb, jaki mu pozostał […]”.
Jeżeli lubicie romantycznych bohaterów, to przypuszczam, że książę przypadnie Wam do gustu. Ten elf uwielbia Laylę, postrzega ją jak bezcenny skarb. Zapewne dlatego ciągle towarzyszy mu lęk przed jej utratą. Choć to ona jest sensem jego życia, Matteo nie zapomina o swoim dworze. W tym aspekcie jawi się jako honorowy i sprawiedliwy. Niezmiennie uważam go za takiego, mimo sytuacji, która wystawi go na ogromną próbę. Warto podkreślić też rys psychologiczny Matteo. Autorka bardzo dokładnie uchwyca emocje elfa, co znacząco wpływa na jego autentyzm. W drugim tomie nie jest on tak tajemniczy jak wcześniej, za to teraz nie czyni sekretu ze swoich uczuć do Layli i pozwala czytelnikowi dostrzec, co skrywa serce Wilczego Księcia.
A w gronie postaci drugoplanowych znajdziemy: Rowena (oficjalnie – parobka pracującego dla rodziny Layli, a w rzeczywistości... o tym musicie się sami przekonać), Colina (bliskiego krewnego głównej bohaterki, do którego raczej nie będziecie pałać sympatią), Eliona (Księcia Gryfów, łączącego w sobie nonszalancję i lojalność), Isabell (siostrę Layli, której będzie poświęcony dłuższy wątek), Firenzo (jak zwykle – oddanego przyjaciela Matteo, w którego perypetiach pojawi się nowy epizod). I na koniec – Telda (niezastąpionego goblina, tym razem jest go mniej. A przecież Telda nigdy za dużo).
Okładka – ładna.
Podsumowując: wśród zalet książki wymienić należy świetnie wykreowanych bohaterów (i
ich emocje). Dotyczy to wszystkich postaci, a w szczególności Matteo. W wątku
miłosnym wyraźnie zaakcentowany został romantyzm. To nie płytka relacja, ale
głęboka więź, pełna szacunku i troski. Na pochwałę zasługuje pomysł z dworami,
ich specyfiką wynikającą z natury zwierząt, które im patronują. Dużym atutem
fabuły jest magia. Poza tym sensownie łączą się ze sobą różne epizody i nie ma
niedokończonych wątków. Plusem jest też przyjemny styl autorki (w porównaniu z
poprzednią częścią – jest bardziej płynny). To pozytywy. Jest natomiast coś,
wobec czego mam małe „ale”. Otóż zabrakło mi wydarzeń, na kanwie których
rozgrywa się relacja Matteo i Layli (tak jak było w „Wilczym Dworze”). Zamiast
tego dostrzegam fabułę skupioną w znacznej mierze bezpośrednio na ich związku.
Moim numerem jeden w tym cyklu jest tom pierwszy – bardziej tajemniczy i
mroczny. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy przed sobą wielowątkową, ciekawą
historię. To po prostu profesjonalna książka na wysokim poziomie. A jeśli
zastanawiacie się, jak potoczyły się losy księcia i Layli, odpowiedź
znajdziecie w „Wilczym Tronie”.
„[…] – Jesteś wart wszystkiego – wyszeptała. – Każdego ryzyka. Każdej walki. Każdej nocy czekania. Każdej łzy […]”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz