16.02.2026

"Zaklęcie dla czarownika" - Magdalena Kubasiewicz *Finał cyklu*


„[…] z jednej strony naprawdę chciała zdjąć tę klątwę. Z drugiej – po raz kolejny uczestniczyła w grze, której reguły nie do końca znała, podobnie jak motywację pozostałych graczy. Każdy ruch mógł być błędem […]”.
 
   Jagoda Wilczek przybywa do Anglii. To tutaj zmierzy się z zadziwiającą klątwą, która aktywuje się co roku i przyczynia do śmierci kolejnych osób. Analizując mechanizm czaru, wyraźnie dostrzega, z jak skomplikowaną magią ma do czynienia. Na dodatek nie ma pewności, komu, podczas swojego magicznego śledztwa, może zaufać, kogo zaś powinna się wystrzegać. Wie jedno – nie ma czasu do stracenia. Niebawem zginie następna osoba, a wśród zagrożonych klątwą jest również Caleb Blythe.

  Jagoda razem z Calebem i jego przyjaciółmi pracują nad złamaniem przekleństwa. Mimo usilnych starań, ciężko im jednoznaczne określić, z czym tak naprawdę muszą się uporać. Niestety, zegar tyka, a to oznacza, że lada moment powiększy się lista ofiar. Sytuacji nie ułatwia także fakt, że najwyraźniej komuś zależy na tym, aby utrudnić im rozwikłanie zagadkowego czaru.
 
Jagoda Wilczek w dwóch słowach? Oschła i profesjonalna. Niezmiennie. Podoba mi się to, z jakim zaangażowaniem podchodzi do dziedziny, w której się specjalizuje. Widać, że ma ogromną wiedzę o klątwach, a dodatkowo pasjonuje ją ich specyfika, to jak są utkane. Jej charakter jest jednak odrobinę problematyczny. To bardziej ekspertka, a nie sympatyczna koleżanka. Niewątpliwie autorka bardzo autentycznie kreuje jej zdystansowaną, dosyć chłodną osobowość, niemniej wolę postacie o innym stylu bycia. Przykład? Caleb Blythe. Nie jest nieskazitelny, potrafi przekraczać granice, ale jego nonszalancja dodaje mu uroku. W ogóle jest interesującym bohaterem. Przykuwa uwagę, a w efekcie jest dużym plusem całej historii. Cieszę się, że w tym tomie nie jest jedynie dodatkiem do fabuły. I że został przybliżony wątek romantyczny z jego udziałem – subtelnie, ale fajnie.
 
   Na drugim planie mamy przede wszystkim przyjaciół Caleba. Choć są istotną częścią powieści, sami w sobie wypadają raczej neutralnie – aczkolwiek obecność jednej z bohaterek dodaje co nieco... emocji.
 
Okładka – ładna.
 
Podsumowując: to finałowa, a zarazem najciekawsza odsłona przygód Jagody. Najważniejsze plusy? Po pierwsze – przeniesienie opowieści z Warszawy do Anglii. Nie jestem szczególną fanką warszawskiej enklawy, więc ukazanie magiczno-angielskich realiów to korzystne urozmaicenie historii. Po drugie – częstsza obecność Caleba. Gdyby było go jeszcze więcej, nie miałabym nic przeciwko, ale i tak miło było widzieć, że w końcu jest jednym z głównych bohaterów, a nie gościem. Po trzecie – wątek romantyczny. Nie jest on wprawdzie rozbudowany, raczej pojawia się w tle, niemniej uznaję go za fajny epizod. Po czwarte – sensowne prowadzenie poszczególnych wątków, które logicznie się łączą oraz bardzo dobry styl autorki. Z kolei wśród wad wymieniłabym za szybki rozwój końcowych zdarzeń. Choć doceniam brak przeciągania ostatecznego starcia, w moim mniemaniu zostało ono przedstawione zbyt pobieżnie. Druga kwestia – zakończenie. Odniosłam wrażenie jakby było urwane. Nie miałabym zastrzeżeń, gdyby nie był to koniec cyklu, a tak... Czegoś zabrakło. Zalety książki dominują jednak nad minusami. Magdalena Kubasiewicz niewątpliwie stworzyła ciekawy świat, w którym bohaterowie nie mieli czasu na nudę. Ja również, tak więc zwieńczenie przygód Jagody Wilczek uważam za udane.
 

„[…] Czasem go lubiła, czasem miała ochotę go zamordować. Pociągał ją, owszem, ale też trudno było mu zaufać […]”.
 

Notka: Jeżeli podobał się Wam magiczny Londyn, zerknijcie na inny cykl Magdaleny Kubasiewicz rozgrywający się w tym uniwersum – „Cienie Avy Carey”.

Zobacz także:

Na Instagramie



Gdzie kupić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz