Byli
przyjaciółmi. Byli wrogami. Byli zagubieni w przepełniających ich emocjach. W
końcu znaleźli drogę powrotną do tego, co stracili. Tak przynajmniej sądzili...
Gdy Lilia zrozumiała, jaki był powód powrotu
Rihana z Londynu, załamała się. Jednak to, co wydarzyło się w domu chłopaka, w
dniu zorganizowanej przez niego imprezy, uświadomiło jej, jaką tragedią byłaby
jego utrata. Na szczęście, wszystko dobrze się skończyło, wątpliwości zostały
wyjaśnione, a oni mogli zakopać wojenny topór. I kiedy myśleli, że los się
wreszcie do nich uśmiechnął, okazało się, że ich radość była przedwczesna...
Tak nie wiele brakowało, aby ich znajomość
legła w gruzach. Mimo tylu przeciwności, Rihan i Leila nie poddali się i
postanowili walczyć o wyjątkową więź, która połączyła ich przed laty. Niestety,
szybko przekonują się, że beztroska najwyraźniej nie jest im pisana. I to nie
tylko ze względu na pojawienie się byłej dziewczyny Rihana.
Przed nami ciąg dalszy losów głównych
bohaterów i muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana, bo tak naprawdę ta część
nie wnosi niczego ważnego do ich historii. O ile początek był interesujący, o
tyle kolejne rozdziały jedynie niepotrzebnie przeciągają opowieść. Całkiem
ciekawie wypadł epizod z byłą dziewczyną Rihana i uważam, że na nim autorka powinna
była się skoncentrować, lecz zamiast tego włącza temat, który w ogóle mnie nie
przekonał. Inną sprawą jest to, że w drugim tomie znika wyjątkowość Rihana.
Jest widoczna tylko na początku, a później w oczy rzuca się głównie nijakość
fabuły. Nieco lepiej niż w poprzedniej części oceniam Leilę. Nie ma w niej
wprawdzie diametralnej zmiany, ale chociaż nie jest tak niezdecydowana względem
swojego przyjaciela. Patrząc na całokształt – odnoszę wrażenie, że tym razem
nie został wykorzystany potencjał powieści.
Wśród bohaterów drugoplanowych ponownie mamy
Blake’a i Jessicę – są ok. Po prostu.
Okładka – może być.
Podsumowując: rozbijanie perypetii głównego duetu na dwa tomy nie było dobrym
pomysłem. Sądzę, że korzystniejszym rozwiązaniem okazałoby się dopisanie do
pierwszej części kilku fragmentów z drugiej, bez bezcelowego rozciągania
fabuły. Krótko mówiąc, historia Rihana i Leili była ciekawa, ale ten tom –
zbędny. Nie przypadło mi do gustu również dodanie rozdziału skupiającego się na
teraźniejszości. Oczywiście ma to swój plus, bowiem pokazuje losy bohaterów z
perspektywy czasu, ale mimo to wolałabym, aby książka zakończyła się na innym
etapie. Jak dla mnie, pierwsza część wygrywa z drugą. Szkoda, bo spodziewałam
się, że kontynuacja losów dwójki
przyjaciół będzie przynajmniej tak samo interesująca jak poprzednia odsłona.
[…] Miałam wrażenie, że rozmawiam z innym chłopakiem. Nie tym, którego nigdy bym o to nie podejrzewała. Łamał mi serce… ale tym razem na dobre […]”.
Zobacz także:
Na Instagramie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz